piątek, 5 lipca 2013

Adam

Czyba zaczęła mi wierzyć. A może po prostu tak to odebrałem. Niezależnie od przyczyny Arisa wstała i już się bałem, że zamierza uciec, ale ona złapała mnie za ręce, które ująłem z lekkim wahaniem i wyprowadziła na zewnątrz, dając wcześniej kelnerce coś dziwnego. Kamyki? Kryształy? Coś w tym guście. Kiedy doszliśmy do mniej zaludnionych terenów, a dokładnie czegoś przypominającego kolorowy las pełen koralowców, roślin i niedużych żyjątek takich jak rozgwiazdy, czy koniki morskie. Lekcja biologii za darmo, pomyślałem i postanowiłem przerwać milczenie, które zaczynało robić się krępujące.
-A więc...Ariso, opowiedz mi coś o sobie, co lubisz, jak wygląda twoje życie i...nie śmiej się, kim byli ci goście przy barze?- zachichotała mimo wszystko, a ja zadowolony, że udało mi się trochę rozluźnić atmosferę również zacząłem się śmiać. Kiedy się uspokoiłem zapytałem jeszcze:
- Co dałaś kelnerce, jak wychodziliśmy?- Znowu się uśmiechnęła i wziąłem to za dobry znak,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz