czwartek, 4 lipca 2013

Arisa

Wydawało się, że wszystko sprzymierzyło się przeciw mnie. Po pierwsze, nie wyspałam się. Po drugie, do naszego miasta przypłynąć miały moje kuzynki, których szczerze nie cierpię. Zadufane w sobie paniusie, tylko jęczą, że to im nie dobrze, a to niedobre, a to brzydkie. Agh.... tylko złapać i wyrzucić na powierzchnię, by wyschły na powietrzu. A na domiar złego, nie wiem po co i na co kazali mi iść zbierać małże i rozgwiazdy do udekorowania stołu i do przyprawienia potraw. Oczywiście nikt nie liczy się z moim zdaniem mimo, że niedługo będę mieć 216 cykli i będę dorosła. Jako dobra córeczka teraz idę na plantacje koralowców szukać tych nieszczęsnych rozgwiazd to, nie fer! Wzdycham głośno i podnoszę kolejne stworzenia. Nagle słyszę krzyk w szybkim tempie zbliżający się do mnie, zdezorientowana rozglądam się dookoła, ale nikogo nie widzę. Podnoszę głowę do góry, by w następnie czymś oberwać. A raczej kimś...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz